Zamknij X

INFORMACJA DOTYCZĄCA PLIKÓW COOKIES:

Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.


Poniedziałek, Czwartek :
9.00-16.00
Wtorek, Środa, Piątek :
15.00-20.00
Sobota :
10.00-14.00
Lek. wet. Tomasz Roszyk
specjalista chirurg
Ul. Ks. Kordeckiego 29
98-400 Wieruszów
TEL: 787 796 661
Gabinet Weterynaryjny Wieruszów Gabinet Weterynaryjny Wieruszów Gabinet Weterynaryjny Wieruszów Gabinet Weterynaryjny Wieruszów Gabinet Weterynaryjny Wieruszów Gabinet Weterynaryjny Wieruszów

UWAGA

17.10 (czwartek)
gabinet będzie czynny od 9.00 do 12.30

19.10 (sobota) gabinet będzie nieczynny

gabinet weterynaryjny wieruszów

Jak mogłeś?

Jak mogłeś?

Jak byłam szczeniaczkiem zabawiałam Ciebie moimi psotami, które Ciebie rozśmieszały. Nazywałeś mnie Swym dzieckiem i mimo to, że pogryzłam Ci nieco Twoich butów i zamordowałem kilka poduszek nazywałeś mnie Swym najlepszym przyjacielem.
Kiedykolwiek byłam „niegrzeczna” kiwałeś groźnie na mnie palcem i mówiłeś - „Jak mogłaś?” ? I wtedy łagodniałeś i obracałeś mnie by podrapać mnie pieszczotliwie po brzuszku.
Moje szkolenie wychodzenia do toalety trwało nieco dłużej niż myśleliśmy, ponieważ byłeś bardzo zajęty w pracy, ale w końcu udało nam się to dopracować do doskonałości. Pamiętam te noce jak szturchałam cię noskiem w łóżku, słuchałam Twoich zwierzeń i sekretnych marzeń i wiedziałam, że życie nie może być bardziej doskonałe. Chodziliśmy na długie spacery i gonitwy po parku, wycieczki samochodowe, lody śmietankowe (dostawałam wtedy wafle, ponieważ mówiłeś- „Lody są niezdrowe dla psów”) i brałam długie drzemki wygrzewając się na słońcu i czekając na Ciebie jak wrócisz pod koniec dnia.
Stopniowo zacząłeś spędzać coraz więcej czasu w pracy i na swojej karierze, i na szukaniu towarzysza ludzkiego. Czekałam na Ciebie cierpliwie, pocieszałam Ciebie jak miałeś złamane serce i jak byłeś rozczarowany. Nigdy nie dogadywałam Ci jak podejmowałeś złą decyzję, i zawsze skakałam z radości jak wracałeś do domu, i cieszyłam się razem z Tobą, kiedy się zakochałeś.
Ona, teraz Twoja żona, nie jest osobą lubiącą psy, a pomimo to przyjęłam ją ciepło w Naszym domu, próbowałam jej okazać miłość i byłam jej posłuszna. Cieszyłam się, ponieważ Ty byłeś szczęśliwy. Potem przyszły na świat ludzkie dzieciątka i cieszyłam się razem z Tobą. Byłam zafascynowana ich różową skórą, jak pachniały. Też chciałam być dla nich matką? Tylko, że baliście się, że mogłabym je skrzywdzić, i zostałam usunięta do innego pokoju lub oddzielona od nich kratą w drzwiach. Och, jak bardzo chciałam je pokochać! Ale w zamian stałam się „Skazańcem Miłości”?
Jak dzieci zaczęły podrastać stałam się ich przyjacielem. Czepiały się mojej sierści by podciągnąć się do góry na swych chwiejnych nóżkach, wkładały swe paluszki w moje oczy, badały moje uszka i dawały mi całuski w nosek. Wszystko o nich kochałam, a przede wszystkim ich dotyk, ponieważ Twój dotyk teraz był tak nieregularny. Gdyby zaszła potrzeba oddałabym za nie swoje życie!
Wkradałam się do ich łóżka i słuchałam ich obaw i sekretnych marzeń i razem oczekiwaliśmy Twego powrotu z pracy. Kiedyś był czas, jak ludzie pytali się czy masz psa, to wyciągałeś moje zdjęcie z portfela i zaczynałeś opowiadać o mnie historie. Teraz, przez ostatnie parę lat na to pytanie zacząłeś odpowiadać- „TAK” i zmieniałeś temat? Przestałam być „Twoim” psem i stałam się „jakimś tam” psem. Przestałeś się mną interesować?
Teraz masz możliwość lepszej pracy w innym mieście, i Ty i oni będziecie przenosić się do mieszkania, gdzie nie wolno trzymać zwierząt. Podjąłeś poprawną decyzję dla Twojej „rodziny”, ? a był kiedyś czas, kiedy byłam Twoją jedyną rodziną?
Bardzo się ucieszyłam z przejażdżki samochodem aż dojechaliśmy do schroniska dla zwierząt. Pachniało tam psami i kotami, ich strachem i utratą nadziei. Wypełniłeś dokumenty i powiedziałeś- „Wiem, że znajdziecie dobry dla niej dom”. Oni na to wzruszyli ramionami i spojrzeli ze smutkiem na Ciebie. Oni dokładnie wiedzieli, co się dzieje z psami czy kotami w „średnim” wieku, nawet z tymi z rodowodami?
Musiałeś siłą odrywać paluszki Swojego syna, trzymające mnie z całej siły za moją obrożę, jak krzyczał- „ Nie, Tatusiu! Ne pozwól by zabrali mojego psa! Błagam!”. I martwiłam się o niego i o to, jaką lekcję go właśnie nauczyłeś o przyjaźni i lojalności, o miłości i odpowiedzialności, o szacunku do życia!.. Poklepałeś mnie po głowie na pożegnanie, uniknąłeś mojego wzroku i grzecznie odmówiłeś zabrania mojej obroży i smyczy ze sobą. Czas przyszedł by mnie opuścić, bo byłeś podobno gdzieś umówiony i teraz przyszedł też czas i na mnie?
Po tym jak opuściłeś mnie, dwie miłe panie powiedziały, że prawdopodobnie wiedziałeś o Twojej przeprowadzce wiele miesięcy wcześniej i nie próbowałeś znaleźć nowego dobrego domu dla mnie. Kiwały tylko głową i mówiły- „Jak mogłeś?”
Oni zajmowali się nami tutaj, w schronisku, najlepiej jak mogli, na ile to pozwalał im rozkład obowiązków. Oczywiście nas karmili, ale dawno temu straciłam apetyt? Z początku, kiedykolwiek ktoś przechodził obok mojej klatki, biegłam do przodu, mając nadzieję, że to Ty, że zmieniłeś zdanie, że to tylko zły sen?. Albo miałam nadzieję, że to będzie przynajmniej ktoś, komu by zależało, ktokolwiek by mnie mógł uratować!? Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie konkurować ze szczeniaczkami brykającymi by zwrócić na siebie uwagę, które nie zdawały sobie sprawy ze swojego przeznaczenia, chowałam się w kąt i czekałam?
Pod wieczór usłyszałam kroki? On przyszedł po mnie. Poszłam wzdłuż korytarza za nim do odrębnego pokoju. Pokoju cichego, w którym dziwnie zapominało się o smutku i żalu. Posadził mnie na stole, podrapał mnie za uchem i powiedział, bym się o nic nie martwiła. Serce mi mocno biło z obawy na to, co się wkrótce stanie, ale też odczułam w tym samym czasie dziwną ulgę. Skończył się czas „Skazańca Miłości”. Zgodnie z moją naturą zaczęłam się o niego martwić. On jest bardzo obciążony psychicznie, tym ciężarem, co musi w sobie nosić. Ja wiem coś na ten temat, dokładnie tak jak mogłam odczuć Twoje uczucia, mogłam odczuć i jego?
Delikatnie założył opaskę na mojej łapie w tym samym czasie jak łza spłynęła po jego policzku. Polizałam jego rękę w taki sam sposób jak Ciebie pocieszałam w smutku wiele lat temu. Doświadczoną ręką wsunął igłę w moją żyłę. Poczułam ukłucie i chłodny płyn rozpływający się po moim ciele i zaczęłam być śpiąca. Powoli, kładąc się, spojrzałam w jego miłe, smutne oczy i wyszeptałam- „Jak mogłeś?”?
Być może, ponieważ rozumiał psi język powiedział- „Tak mi przykro”. Przytulił mnie i pośpiesznie wytłumaczył mi, że jego zadaniem jest bym poszła do lepszego miejsca, w którym nikt nie będzie mnie ignorować i nade mną się znęcać, gdzie ktoś się o mnie zatroszczy. Miejsca pełnego miłości i jasności, tak innego od tego ziemskiego miejsca. Próbowałam jemu przekazać machnięciem mojego ogona, że „Jak mogłeś” niebyło skierowane do niego. Miałam na myśli Ciebie, Mój Ukochany Panie... Będę o Tobie myśleć wiecznie i wiernie na Ciebie czekać ?
Niech każda osoba w Twoim życiu będzie okazywać tyle wierności, co ja?

Twój pies

Galeria Zdjęć


Galeria Filmów

Nie ma dostępnych filmów dla tego artykułu